Zakaz wprowadzania psów do (niektórych) polskich parków narodowych

kancelaria prawna

Dzisiejszy wpis będzie poświęcony nieco innej tematyce niż zazwyczaj, choć także poruszymy w nim kwestie związane w pewnym stopniu z prawem.

Od ponad 6 lat jestem właścicielem psa rasy border collie, który towarzyszy mi praktycznie we wszystkich górskich wojażach z plecakiem. Nierzadko zdarza się, że dany szlak prowadzi przez park narodowy, którego regulamin niestety zabrania wprowadzania czworonogów na jego teren. Przykładem takiego parku narodowego jest m.in. Bieszczadzki Park Narodowy (dalej zwany „BdPN„), przez który przebiega np. Główny Szlak Beskidzki (na marginesie – polecam zapoznać się z tym szlakiem, który jest najdłuższym szlakiem w polskich górach. Więcej informacji pod linkiem dot. GSB).

Generalnie zakaz wprowadzania psów na tereny parków narodowych reguluje ustawa z dnia 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody (Dz.U. nr 92, poz. 880). Artykuł 15 ust. 1 pkt 16 przedmiotowej ustawy stanowi, że w parkach narodowych oraz w rezerwatach przyrody zabrania się wprowadzania psów na obszary objęte ochroną ścisłą i czynną, z wyjątkiem miejsc wyznaczonych w planie ochrony, psów pasterskich wprowadzanych na obszary objęte ochroną czynną, na których plan ochrony albo zadania ochronne dopuszczają wypas oraz psów asystujących w rozumieniu art. 2 pkt 11 ustawy z dnia 27 sierpnia 1997 r. o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnianiu osób niepełnosprawnych (Dz.U. z 2021 r. poz. 573). Zakaz ten może być jednak zmodyfikowany bądź też zniesiony przez dyrekcję danego parku narodowego.

Jako posiadacz czworonoga wielokrotnie zastanawiałem się nad zasadnością obowiązywania takiego zakazu. Tym bardziej, że niektóre parki narodowe w Polsce (np. Karkonoski Park Narodowy czy też Ojcowski Park Narodowy) dopuszczają możliwość wprowadzenia psa pod określonymi warunkami (np. prowadzenie psa na smyczy bądź z założonym kagańcem).

Odnosząc powyższe pytanie do przykładu BdPN zaznaczyć należy, że załącznik nr 2 do zarządzenia nr 1/2021 Dyrektora Bieszczadzkiego Parku Narodowego z siedzibą w Ustrzykach Górnych z dnia 4 stycznia 2021 roku, w sprawie udostępniania obszaru Bieszczadzkiego Parku Narodowego w celach naukowych, edukacyjnych i turystycznych określa zasady udostępniania Bieszczadzkiego Parku Narodowego do celów edukacyjnych i turystycznych. Zgodnie z punktem 3 przedmiotowego załącznika zabrania się wprowadzania psów na szlaki turystyczne i ścieżki przyrodnicze, za wyjątkiem odcinków prowadzących wzdłuż dróg publicznych.

Pytanie, które przychodzi na myśl to czy przedmiotowe zakazy zostały wprowadzone w oparciu o jakiekolwiek badania i przesłanki, które uzasadniałyby wprowadzenie takiego obostrzenia? Na pierwszy rzut oka wydaje się, że tak – nie każdy właściciel pilnuje bowiem swojego czworonoga, co może doprowadzić do wielu sytuacji jak np. zaatakowanie czy pogryzienie przez psa innych turystów.
Jak wskazuje na swoich stronach internetowych Bieszczadzki Park Narodowy (link) jedynym z argumentów przemawiających za wprowadzonym zakazem jest to, że psy zostawiają po sobie obce dla dzikiej fauny substancje zapachowe, które mogą zaburzać naturalny rytm aktywności tzw. gatunków silnie terytorialnych. Innym powodem jest zostawianie przez psy odchodów, które mogą zawierać patogeny takie jak bakterie, pasożyty czy też wirusy. Pamiętać bowiem należy, że dziko żyjące zwierzęta są bardzo często nieodporne na choroby, które mogą przenosić nasze czworonogi. Ponadto samo zachowanie psów i generowany przez nie hałas (np. szczekanie) może mieć także negatywny wpływ na populacje dzikich zwierząt w okresie rozrodczym. BdPN wskazuje również, iż stara się nie dopuszczać do wydeptywania szerokich „autostrad” wzdłuż szlaków pieszych, bowiem wiele odcinków to wąskie ścieżki, na których ciężko jest się mijać zwiedzającym park narodowy turystom, a nie każdy odwiedzający teren parku to miłośnik psów. Mowa tu choćby o dzieciach czy ludziach mających z psami negatywne doświadczenia.

Czy przedmiotowe argumenty są jednak zasadne? Warto sprawdzić.

Kwestia zostawiania obcych dla dzikiej fauny substancji zapachowych mogących zaburzać naturalny rytm aktywności gatunków silnie terytorialnych.

Szlaki w Bieszczadzkim Parku Narodowym są co roku pokonywane przez olbrzymie ilości turystów. Biorąc pod uwagę ogrom zapachów przenoszonych przez tak duże ilości zwiedzających osób argument BdPN w tym zakresie wydaje się mało przekonujący. Z tego powodu zwróciłem się do Ośrodka Informacji i Edukacji Turystycznej BdPN z prośbą o udzielenie odpowiedzi na pytanie dot. przyczyn wprowadzonego zakazu. W przesłanej odpowiedzi BdPN powołał się m.in. na stanowisko Ministra Klimatu i Środowiska z dnia 02.07.2021 r. (link) zajęte w związku z interpelacją posła Franciszka Sterczewskiego w sprawie zakazu wstępu z psami do niektórych parków narodowych. Podkreślić należy, że stanowisko Ministra Klimatu i Środowiska zawiera jedynie stwierdzenie, że „(…) psy domowe pozostawiają obce dla dzikiej fauny substancje zapachowe, mogące zaburzać naturalny rytm aktywności gatunków silnie terytorialnych.” Powyższe oznacza zatem, że zarówno Ministerstwo Klimatu i Środowiska, jak i BdPN prawdopodobnie nie przeprowadziły żadnych badań w tym zakresie, a sam argument niekoniecznie posiada naukowe uzasadnienie.

Kwestia hałasu i jego wpływu na populacje dzikich zwierząt w okresie związanym z rozrodem i wyprowadzaniem młodych.

Również argument dot. hałasu jest w mojej ocenie mało przekonujący – zgodnie z oficjalnymi danymi podanymi na stronie Bieszczadzkiego Parku Narodowego (link) ogólna frekwencja na monitorowanych przez BdPN szlakach wyniosła w roku 2019 ok. 571,6 tys. tzw. osobo-wejść, a w roku 2018 ok. 589 tys. tzw. osobo-wejść. Nie sposób przy tym uznać, iż takie masy ludzi nie generują żadnego hałasu – rozmowy, śpiewy czy nawoływania są na porządku dziennym. Niezależnie od powyższego wskazać należy, że psy nie są z natury głośne – szczekają głównie w sytuacjach zagrożenia czy radości. Ponadto – biorąc pod uwagę odległości w BdPN oraz długie podejścia, trudno wyobrazić sobie psa szczekającego w stanie zmęczenia.

Co więcej – we wspomnianej wyżej odpowiedzi Ośrodek Informacji i Edukacji Turystycznej BdPN przesłał odnośnik do publikacji z roku 2008 o ogólnym wpływie psów na szlakach na zachowanie dzikich zwierząt w obszarach chronionych (ang. The Effects of Dogs on Wildlife Communities – publikacja dostępna pod następującym linkiem). Po przeczytaniu i analizie przedmiotowej publikacji nasuwają się następujące wnioski – badania były przeprowadzane w Stanach Zjednoczonych, zatem nie tylko na obszarze położonym w innej szerokości geograficznej, ale także w całkowicie odmiennym od polskiego środowisku naturalnym. W ojej ocenie nie można swobodnie „przenieść” wniosków wyciągniętych na podstawie przeprowadzonych badań i obserwacji z jednego obszaru na drugi, który posiada całkowicie odmienną charakterystykę (szerokość geograficzna czy występujące na nim gatunki miejscowej flory i fauny).

Podobnie jak w przypadku hałasu, zarówno Ministerstwo Klimatu i Środowiska, jak i BdPN nie przeprowadziły prawdopodobnie żadnych badań w tym zakresie, co może oznaczać, że argumentacja dot. hałasu także może nie posiadać naukowego uzasadnienia.

Kwestia patogenów.

Zgodnie z aktualnymi wynikami badań naukowych i publikacjami w tym zakresie populacje dzikich zwierząt są realnie zagrożone patogenami przenoszonymi przez psy oraz inne domowe zwierzęta. Ośrodek Informacji i Edukacji Turystycznej BdPN w przesłanej odpowiedzi wskazał na 3 główne problemy dot. pasożytów (jako tzw. czynników chorobotwórczych) w relacjach pies domowy – wilk tj.: parwowirozę (powołując się przy tym na raportowany wzrost w ostatnich latach zachorowalności u psów), nosówkę oraz świerzbowiec.

W przypadku parwowirozy Ośrodek Informacji i Edukacji Turystycznej BdPN powołał się na artykuł zamieszczony na stronach National Geographic (link), który odnosi się do sytuacji w… Wielkiej Brytanii i jedynie wskazuje, iż podobna sytuacja może mieć miejsce również w innych krajach. W dalszej części udzielonej odpowiedzi Ośrodek wskazuje na początek lat 90 i upadek lokalnej populacji wilków w Isle Royale na terenie… Stanów Zjednoczonych. Zatem podobnie jak w poprzednich przypadkach nie zostały przeprowadzane jakiekolwiek badania, a wnioski z badań przeprowadzonych w odmiennych warunkach swobodnie przeniesiono na grunt polskiego prawa.

Co do nosówki BdPN powołuje się na artykuł oraz badania przeprowadzone w Parku Narodowym Yellowstone na terenie Stanów Zjednoczonych w sierpniu 2009 r. (link). Zatem tutaj również przedstawiona przez BdPN argumentacja jest w mojej ocenie mało wiarygodna.

Informacje o wspomnianym świerzbowcu BdPN zaczerpnął natomiast z przykładowej publikacji wskazującej na transmisję CDV od psów domowych (link). Tak jak w poprzednich przypadkach również i tutaj nie zostały przeprowadzone żadne analizy.

Problematykę przenoszenia chorób przez psy na dziko żyjące zwierzęta najpełniej opisuje pozycja pt. „Disease as a threat to endangered species: Ethiopian wolves, domestic dogs and canine pathogens” autorstwa Karen Laurenson, Claudio Sillero-Zubiri, Hal Thompson, Fekadu Shiferaw, Simon Thirgood oraz Jamesa Malcolma (link). Przedmiotowa pozycja dotyczy jednak badań nad wilkami w Etiopii, co zupełnie odbiega od warunków panujących w Polsce. O ile w ww. publikacji autorzy zalecają szczepienia psów, edukację ich właścicieli, czy też redukcję ilości samych psów w obrębie parku narodowego należy się zastanowić nad adekwatnością ww. środków w odniesieniu do polskiej rzeczywistości. Przede wszystkim zwierzęta dziko żyjące w BdPN migrują i mają kontakt ze śladami i substancjami pozostawionymi przez zwierzęta domowe zamieszkujące tereny wokół parku. Ponadto psy zabierane na szlaki są dla ich właścicieli ważnymi towarzyszami – można więc domniemywać, że taki pies jest zadbany, a więc odrobaczony i zaszczepiony przeciwko wściekliźnie. Po trzecie – badanie zostało przeprowadzone w Etiopii w odniesieniu do populacji wilków, co zupełnie nie przystaje do polskich warunków klimatycznych i nie tylko. Po czwarte – nigdzie nie wskazano badań w zakresie oddziaływania i szkodliwości patogenów przenoszonych przez psy na populacje dzikich zwierząt. Z dużą dozą prawdopodobieństwa takie badania nigdy nie zostały przeprowadzone w Polsce w odniesieniu do zwierząt zamieszkujących BdPN.

!!! Na zakończenie zaznaczam, iż celem przedmiotowego wpisu nie jest namawianie do naruszania zakazów związanych z wprowadzaniem psów na tereny polskich parków narodowych. W wielu przypadkach przedmiotowe zakazy zostały w mojej ocenie wprowadzone słusznie z uwagi na brak m.in. odpowiedzialnego zachowania właścicieli psów. Celem przedmiotowego wpisu jest wyłącznie polemika z argumentacją prezentowaną przez parki narodowe na przykładzie Bieszczadzkiego Parku Narodowego.